Szukaj:
Menu
WAŻNE
Przyłączmy się do protestu
Komisja Misyjna Konferencji Episkopatu Polski proponuje inicjatywę wysyłania pisemnego protestu przeciwko prześladowaniom chrześcijan w Indii
AKTUALNOŚCI
Dzieci i dorośli
Dzieci w Indii świętują swój dzień...
Dorośli (...) ekscytują się wyborami...

Wielką moją radością jest, że mogę po raz kolejny spędzić kilka tygodni w Jeevodaya
ZAPROSZENIA
Zapraszamy do grona
MŁODYCH  PRZYJACIÓŁ JEEVODAYA
Najbliższe spotkanie
15 listopada 2008 (sobota), godz. 16. 00
Newsletter

Jeśli życzą sobie Państwo otrzymywać zawiadomienia o nowościach w serwisie i informacje związane z naszą działalnością – proszę dopisać adres e-mail do bazy.

Święta w Jeevodaya
26.12.2007

Przygotowanie do dobrego przeżycia Tajemnicy Narodzenia Jezusa zaczęło się wraz z Adwentem – jak z pewnością pamiętają goście czy wolontariusze, jeśli przebywali w tym okresie roku – wzajemną modlitwą w intencji wylosowanej osoby. Mieliśmy też krótkie, zaledwie 1½ dniowe rekolekcje. W niedzielę 23 grudnia, też tradycyjnie, spotkaliśmy się ze św. Mikołajem pod świątecznie udekorowanym drzewkiem cytrynowym. Dzieci i wszyscy mieszkańcy dostali paczki z użytecznymi drobiazgami, a osoby nie mające nikogo bliskiego ubrania świąteczne. Ponieważ egzaminy półroczne już się zakończyły wzięłam na zakupy 15-letnią Jaintri i dwie 10-ciolatki – okazały się świetnymi doradczyniami.
W tym roku podczas wieczerzy wigilijnej (akurat wszyscy obecni byli przynajmniej z wizytą w Polsce) jedynym polskim akcentem był opłatek, którym podzieliliśmy się składając sobie życzenia. Barszcz ofiarnie ugotowany przez ks. Abrahama pachniał goździkami i cynamonem...
Po uroczystej Pasterce składaliśmy sobie życzenia, było kilka osób z sąsiednich miejscowości i bardzo dużo naszych byłych wychowanków. Zwykle w dni świąteczne ciągną do Jeevodaya jak do domu. Już od wigilijnego popołudnia moje drzwi prawie się nie zamykały. Jeszcze na poranną Eucharystię przyjechało trochę młodzieży i od rana zabrali się do przygotowywania wieczornej uczty. Było tak dużo nawet niezapowiedzianych gości, że przygotowania przeciągnęły się i do wspólnego posiłku żebraliśmy się dopiero po 8 wieczorem. Wraz z naszymi pracownikami i sąsiadami zebrało się prawie 700 osób. Dość spontanicznie zrodził się pomysł przedstawienia krótkich „występów”, aby przybliżyć dzieciom różne obecne grupy. Zresztą zaraz po pierwszych numerach dzieci same zaczęły domagać się i wywoływać starszych kolegów... Potem jeszcze sztuczne ognie i tańce – świąteczny wieczór skończył się głęboką nocą! A dziś już był dla niektórych zwykły dzień roboczy, do przychodni przyszło sporo pacjentów, ale dzieci cieszą się feriami aż do Nowego Roku. (HP)
Święta w Polsce
26.12.2007

Nasi goście mają niezwykłą okazję poznania polskich tradycji związanych z przeżywaniem Świąt Bożego Narodzenia. Wieczerzę wigilijną spożyli wraz ze wspólnotą Instytutu Prymasa Wyszyńskiego, przy której działa Sekretariat Misyjny Jeevodaya. Najpierw przeczytaliśmy fragment Ewangelii św. Mateusza po polsku, potem w hindi. Życzenia dwujęzyczne (tym razem polski i angielski) podkreśliły tę prawdę, że Mały Jezus przyszedł do ludzi wszystkich ludów i narodów. Potem łamanie się opłatkiem, śpiewanie kolęd i tradycyjne polskie dania.
W pierwszy dzień świąt wybraliśmy się na spacer połączony z oglądaniem szopek w różnych kościołach. Choć śnieg nie skrzypi od butami, to do mrozu też się trzeba przyzwyczaić… (AS)
Nasi studenci w Polsce
19.12.2007

Wczoraj, po otrzymaniu kolejnego pisma z ambasady polskiej, nasi studenci bez przeszkód przekroczyli granicę Indii i po długiej, samodzielnej podróży, dzisiaj przybyli do Polski. Tym razem podróż przebiegła bez żadnych zakłóceń i wraz z Sitą mogłyśmy na lotnisku Okęcie przywitać Sarswati i Manoja. Całą trójka jest bardzo szczęśliwa. Choć ich nowy dom wymaga jeszcze doposażenia, a organizmy muszą się dostosować do polskiego zimna (na szczęście pogoda jest dla nich dość łaskawa) to są bardzo radośni i z pełnym zaangażowaniem podchodzą do zadania, które tu przed nimi stoi. (AS)
Nieprzewidziane trudności

17.12.07

Dziś w nocy Sarswati i Manoj mieli wyruszyć w podróż z Indii do Polski. Mieli, ale nie wyruszyli, bo mimo nowego paszportu, ważnych wiz oraz licznych zaświadczeń, które ze sobą wzięli, nie zostali przepuszczeni przez indyjskie władze imigracyjne. HaniaG., która wracała ze swojego miesięcznego pobytu w Jeevodaya i miała im towarzyszyć w podróży musiała wsiąść do samolotu, bo jej indyjska wiza właśnie się kończyła. Na szczęście Sarswati i Manojem zajęli się nasi przyjaciele z Delhi. Jutro będą starali się przy pomocy pracowników polskiej ambasady coś „wymyślić”. Czy ich działania okażą się skuteczne wie naprawdę tylko Pan Bóg... W Jego rękach jest też cały projekt studiów w Polsce i wierzymy, że wskaże właściwe drogi jego realizacji. (AS)

Koncert w Bielsku

12.12.07 
 
9 grudnia br. w Bielsku Białej odbył się wielki koncert charytatywny na rzecz ośrodka dla trędowatych w Puri założonego przez o. Mariana Żelazka. Ideą organizatorów była pomoc szkole integracyjnej im. Beatrix, w której uczą się zarówno dzieci z kolonii dla trędowatych, jak i ubogie dzieci z miasta i okolic Puri. Ruch Maitri, za pośrednictwem Ojców Werbistów, pragnie objąć opieką uczące się w szkole dzieci trędowatych rodziców  poprzez zorganizowanie dla nich akcji Adopcji Serca. Gościem specjalnym koncertu była Sita, która (mimo polskich chłodów ubrana w sari ) przywitała wszystkich uczestników pozdrowieniem” Dżaj Jesu” i powiedziała kilka ciepłych słów w języku hindi. Relację z koncertu nagrała Bielska Telewizja Internetowa i można ją obejrzeć na stronie http://www.tv.bielsko.biala.pl/patrz_sercem_875.html  (AS)

Sita została sama

19.11.2007

Mija pierwszy miesiąc pobytu Sity w Polsce. Dr Helena odleciała już do Indii i najbliższe dni będą sprawdzianem samodzielności dla jej podopiecznej. Sita od dwóch tygodni uczestniczy w intensywnym kursie języka polskiego, próbuje też poprawiać znajomość i używanie języka angielskiego. Pomału przyzwyczaja się do naszego jedzenia, sposobu ubierania, stylu życia. Z nadzieją oczekuje na swoich przyjaciół Sarswati i Manoja, którzy powinni dołączyć do nas w połowie grudnia. (AS)

Spotkania z młodzieżą
8.11.2007

W ostatnich dniach dr Helena Pyz uczestniczyła w kilku spotkaniach z młodzieżą. Uczniowie Gimnazjum nr 23 w Warszawie znali ją dotąd ze strony internetowej, ale wystąpili do kapituły Orderu Uśmiechu z prośbą o uhonorowanie jej tym odznaczeniem. Teraz mieli okazję posłuchać opowiadania o życiu i pracy w Jeevodaya oraz zadać wszystkie nurtujące ich pytania. Uczniowie Zespołu Szkół Integracyjnych im. Edmunda Bojanowskiego w Warszawie chcieli objąć Adopcją serca dziecko z Jeevodaya i dowiedzieć się jak najwięcej o życiu dzieci w tym Ośrodku.
Wyjątkowy charakter miało spotkanie zorganizowane na KUL-u przez Centrum Duszpasterstwa Młodzieży w Lublinie. Młodzież i ich duszpasterz uhonorowali dr Helenę Pyz tytułem „Przewodnika po życiu” w laudacji pisząc m.in. „Dla nas młodych ludzi wszystkie niemal ścieżki [życia] są jeszcze nieprzebyte. (…) Dlatego szczególnie ważni są dla nas tacy ludzie, którzy mogą pełnić rolę życiowych przewodników. Ludzie, którzy przez swoją postawę i dzieła dają nam klucz do rozumienia świata, wytyczają szlaki jak konkretnie i na co dzień realizować wartości, które są najważniejsze.” Pełny zapis wystąpienia dr Heleny i opis spotkania w Lublinie można znaleźć na stronie http://www.duch.lublin.pl/  (AS)
Na Jasnej Górze
29.10.2007

W dniach 27 i 28 października br. odbyła się III Pielgrzymka Pomocników Jeevodaya na Jasną Górę. Wzięło w niej udział ok. 100 pątników w tym dr Helena Pyz i Sita Nishad z Indii. Po Eucharystii sprawowanej w kaplicy Matki Bożej Częstochowskiej wysłuchaliśmy wykładu ks. Andrzeja Gałki, co znaczy być uczniem Chrystusa i wspomnień osób, które miały możliwość odwiedzenie Ośrodka Jeevodaya. Jednym z najbardziej wzruszających momentów było świadectwo Sity, co w jej życiu znaczy Jeevodaya. W nocy, wraz z innymi grupami pątników, uczestniczyliśmy w czuwaniu przed Cudownym Obrazem Matki Bożej. Częścią czuwania był prowadzony przez nas różaniec w intencji misji i ośrodka Jeevodaya, w którym próbowaliśmy się modlić w języku naszych podopiecznych z Indii. W drugim dniu spotkaliśmy się na Eucharystii w Domu Pamięci Prymasa Tysiąclecia, słowo Boże wygłosił paulin o. Stanisław Jarosz pokazując w bardzo głęboki i sugestywny sposób, co znaczy być chrześcijaninem. Po relacji dr Heleny o życiu Jeevodaya była możliwość zadawania pytań i dzielenia się swoimi refleksjami. Dla wszystkich te dwa dni były ubogaceniem duchowym, okazją do uzyskania informacji o miejscu, któremu staramy się służyć i możliwością do nawiązania lub odnowienia osobistych kontaktów, prowadzących do bardziej świadomego przeżycia tego, że stanowimy jedną rodzinę Pomocników Jeevodaya. (AS)
Dr Helena i Sita w Polsce

25.10. 2007

Dr Helena i Siata są już od kilku dni w Polsce. Podróż przebiegła zgodnie z planem, choć nie obyło się bez długiego zastanawiania się służby celnej, czy taka drobna, młoda Induska nie jest czasem niebezpieczna dla Unii Europejskiej. A Polska przywitała Sitę chłodną pogodą, choć serca mamy dla niej naprawdę gorące. Pierwsze dni to oczywiście pokonywanie wszelkiego rodzaju barier: inny sposób ubierania się, inne jedzenie, inny język ,którym mówią wszyscy wokół – to tylko niektóre elementy tej powszechnej inności. Dobrze, że część osób, które spotyka są jej znane z Jeevodaya, a do reszty szybko się przyzwyczaja…  (AS)

Sita Helena
11.10.2007

Już wiemy, że wraz z dr Heleną Pyz do Polski przyjedzie jedna studentka - Sita Nishad. Sita - Helena, która od dziecka jest pod opieką dr. Heleny, ma już paszport, polską wizę i bilet na samolot; wszystko co jest niezbędne do pierwszej w życiu tak dalekiej podróży.
Jej koledzy: Sarswati i Manoj wciąż nie uzyskali paszportów. Urząd paszportowy w Bhopalu zażądał dodatkowych świadectw urodzenia, poświadczonych m.in. przez sąd . Jest to dla nas nieprawdopodobne, ale okazuje się, że oni, mimo, że ukończyli już szkołę średnią, w ogóle nie istnieją w księgach ewidencyjnych. Ponieważ mają zaledwie 18 lat, zażądano tych dodatkowych zaświadczeń. Nie wiadomo jak długo sprawa jeszcze potrwa, ale gdy tylko uzyskają paszporty, będziemy starali się jak najszybciej dokonać kolejnych formalności i połączyć całą grupę, tak, by pełną parą mogli rozpocząć naukę. (AS)
Druh Ryś
08.10.2007

Dziś w godzinach porannych zmarł ks. prałat Zdzisław Peszkowski, kapelan Rodzin Katyńskich i Pomordowanych na Wschodzie. Ks. Peszkowski nigdy w Jeevodaya nie był, ale Indie były mu zawsze drogie. Po uniknięciu śmierci w Katyniu w grupie nielicznych uratowanych oficerów znalazł się w Armii gen. Andersa i wraz z nią wyszedł na szlak afrykański. Jednak szybko okazało się, że jego harcerska przeszłość i wychowawcze zdolności są nieocenione, ponieważ za Armią z Rosji wyszły tysiące dzieci – głównie sierot. Jednym z krajów, który gościnnie przyjął cztery i pół tysiąca polskich małych tułaczy, były Indie Brytyjskie. Tam właśnie, do obozu w Valivade, został skierowany młody oficer i harcmistrz dh "Ryś" i wtedy pokochał ten piękny kraj. Każdy przyjazd dr Heleny z Indii czy wyjazd kogoś z Sekretariatu do niej był powodem radości i braterskiego wsparcia. (AS)
Klasa komputerowa
03.10.2007

W dniu wczorajszym obchodziliśmy dzień urodzin Mahatmy Ghandiego – Ojca narodu i Lal Bahadura Shastri – następcy Nehru na stanowisku Premiera. Jest to dzień wolny od pracy i nauki. U nas dodatkowo uroczyście, przyjechali przedstawiciele Corporation Bank, który podarował nam pięć komputerów dla potrzeb szkoły. Od kilku już lat postawiono taki wymóg szkołom ponad podstawowym. Trzeba było przystosować pomieszczenie i zakupić resztę wyposażenia, niemniej jest to duża pomoc dla nas. Dla dzieci to była wyjątkowa okoliczność, aby przygotować w podzięce ładny program artystyczny. Mamy nadzieję, że będzie to duży krok w kierunku lepszego wykształcenia naszych dzieci. (HP)
Dużo zajęć i spraw...
01.10.2007

W ostatnim okresie znów cisza zapanowała w cyber-przestrzeni, jak zapewne cierpliwi wiedzą, nie bez przyczyny.
Przede wszystkim stałe trudności z łączem internetowym tym razem pokonały mnie na kilka dni, ale okazały się niegroźne – po prostu wyczerpałam limit czasu wcześniej opłacony, czego nie byłam świadoma.
Kolejny pobyt w Kuteli był lekkim szokiem dla wolontariusza dr Ludwika, podobnie jak jego wyprawa do Kalkuty i Puri. Niewątpliwie do podróżowania samochodem po „autostradzie” podziurawionej jak po wojnie czy mało wygodnymi pociągami trzeba się przyzwyczaić. A przyjęcie ponad 240 pacjentów w ciągu dnia jest dla mojej dzielnej załogi normą, dla lekarza z Polski czymś ponad wszelkie wyobrażenia. Dr Ludwik przebadał prawie wszystkie dzieci w Ośrodku i wczoraj poleciał do Polski.
Przez 2 dni gościliśmy p. Michała Żakowskiego, dziennikarza Radiowej Trójki. To była bardzo miła dla nas i mam nadzieję, że pożyteczna dla radiosłuchaczy, wizyta. Relacja będzie nadawana w nadchodzącą środę (3.10) w ciągu całego dnia.
Niedługo zacznę się pakować na krótki urlop w Ojczyźnie, a to też wymaga „pozamykania” różnych rozpoczętych prac. (HP)
Trzeba walczyć...
15.09.2007

Niektórzy z Państwa z pewnością wiedzą, że w kraju, w którym żyję już od ponad 18 lat bardzo trudne są wszelkie sprawy urzędowe. Mocno rozbudowana biurokracja utrudnia życie, a natykamy się na te przeszkody stale. Obecnie walczymy o uzyskanie paszportów dla trojga absolwentów naszej szkoły. Jest to pierwszy, niezbędny krok, do uzyskania dla nich prawa studiów i pobytu w Polsce. Wydawałoby się, że wystarczy złożyć odpowiednie dokumenty, wnieść stosowne opłaty i w przepisanym czasie paszport trafi do rąk każdego z nich: Sity, Sarswati i Manoja. Cały proces zaczęliśmy na początku maja i w dopiero ubiegłym tygodniu Sita otrzymała paszport w urzędzie w Bhopalu, gdzie pojechali wszyscy troje i przesiedzieli 3 dni. Dla dwojga pozostałych potrwa to jeszcze kilka dni, muszą zdobyć dodatkowe dokumenty i pojechać ponownie do stolicy Madhya Pradesh. Chciałabym ułatwić im pierwszą podróż tak daleką, samolotem, w całkiem nieznane warunki i połączyć to z moją krótka wizytą w Polsce. Robimy wszystko, żeby zdążyć, bo został już tylko miesiąc na wszystkie formalności: zaproszenia, ubezpieczenia, bilety i wizy, czas nagli. Ufam, że się uda. (HP)
Indie w radiowej Trójce

11.09.2007

III program Polskiego Radia rozpoczęł realizację największego projektu podróżniczego w historii radia w Polsce. Czterech reporterów Trójki na miesiąc rozjechało się w cztery strony świata. Odwiedzą oni Amerykę Płd., Afrykę, Rosję i Indie.
Do Indii wyruszył Michał Żakowski, który zamierza przemierzyć je z północy na południe, od Delhi, przez święte miasto Waranasi, Radżastan do Kerali i wielomilionowych slumsów w Bombaju. Będzie próbował dotrzeć do Kaszmiru, prowincji, w której trwa ciągła wojna między Indiami i Pakistanem, a także uzyskać audiencję u Dalajlamy. Pragnieniem pana Michała jest też odwiedzenie dr Heleny Pyz w Jeevodaya i pokazanie pracy Polaków w Indii.
Relacje z podróży do Indii będą relacjonowane w III programie radia w środy (podsumowania w soboty). Reporterzy mają też prowadzić blogi, zamieszczać filmy i zdjęcia w internecie. Więcej informacji na stronie http://www.polskieradio.pl/granice/ (AS)

Pielgrzymka do Kalwarii Pacławskiej

11.09. 2007

W dniach od 2 do 9 września nasz gość z Jeevodaya Randhis Kujur szedł wraz z grupą młodzieży i Małymi Braćmi i Siostrami Jezusa do Sanktuarium Męki Pańskiej i Matki Bożej Kalwaryjskiej w Kalwarii Pacławskiej. Doświadczał gościnności ludzi z przygranicznych kresów naszego kraju oraz rekolekcji w drodze opartych o rozważania bł. Karola de Foucauld. Trasa pielgrzymki (ponad 150 km.) przebiegała przez malutkie malownicze wioski, gdzie co krok spotyka się piękne zabytkowe cerkwie. Randhis nie tylko mógł zobaczyć polską prowincję, ale przeżyć tę drogę również duchowo. (AR)

Wizyta w Polsce

01.09.2007

Mr Randhis jest w Polsce od ponad tygodnia. Miał już okazję doświadczyć różnicy miedzy Indią a Polską: w pogodzie, w sposobie życia, jedzenia, itp. Uczestniczył w uroczystościach Matki Bożej Częstochowskiej na Jasnej Górze, zwiedził Wadowice, Kalwarię Zebrzydowską i Łagiewniki. Złożył wizytę przyjaciołom z Poznania. Kilka dni spędził w Warszawie zwiedzając i poznając nasze życie. Jutro wyrusza na pielgrzymkę wraz z Małymi Braćmi Jezusa do Kalwarii Pacławskiej. Po powrocie (12 września) będzie miał jeszcze kilka dni do „zagospodarowania”. Jeśli ktoś z Państwa ma ciekawą propozycję lub po prostu chciałby zaprosić go do siebie, proszę o kontakt z Sekretariatem Misyjnym. Zapraszam też na spotkanie z naszym Gościem przy grillu (jeśli pogoda dopisze) –15 września w sobotę o godz. 17.00 w pobliżu siedziby Sekretariatu ul. Młodnicka 34 (w przypadku pogody deszczowej spotkanie odbędzie się w domu; potwierdzenie udziału mile widziane). (AS)

Spore zaległości
26.08.2007

Od prawie 3 tygodni nic nie pisałam na stronę, stali odbiorcy wiadomości mają prawo czuć się zawiedzeni. Czas leci straszliwie szybko, dzieje się dużo, ale jak mi się wydaje, że jest coś ważnego i warto opisać to zaraz mija i przychodzi coś nowego, ważniejszego...
W tym roku obchodziliśmy 60 rocznicę uzyskania niepodległości Indii. Uroczyste obchody w całym kraju trwały kilka dni, u nas jak zwykle 15 sierpnia, z bogatym programem artystyczno-patriotycznym przygotowanym przez dzieci i nauczycieli.
Dzień później odjechały dwie Polki pracujące ofiarnie od końca czerwca; odwiedziły Puri, a w Delhi spotkały się z kierownikiem naszej szkoły Randhisem Kujur i razem pofrunęli do Polski. Dziś już mija 5 dzień miesięcznej wizyty Randhisa w Polsce.
W czwartek i piątek (równą dobę) miałam tu 16-osobową grupę z Paryża, był jeden Francuz, mówiący dobrze po angielsku, z pozostałymi mogłam mówić po polsku. To bardzo miła młodzież, interesowało ich wszystko, nasze rozmowy snuły się w każdym miejscu w każdej wolnej chwili. Musieli wyjechać stąd wcześniej niż było planowane, bo ich pociąg był odwołany – na trasie Kalkuta–Bombaj nie ma przejazdu już od ponad tygodnia.
Dziś od rana modliliśmy się za Polskę, a szczególnie za Instytut Prymasa Wyszyńskiego w jego patronalne święto.
Jutro będzie u nas doroczny Dzień Matki (św. Moniki, patronki matek); a we wtorek Rakhi, czyli dzień, kiedy dziewczęta i kobiety przypominają swoim braciom o swoim istnieniu, zakładając im na przegub ręki specjalną, ozdobną opaskę. Z tej okazji przyjechali nasi studenci ze szkół spoza Jeevodaya, jest gwarnie i tłoczno. (HP)
Nowe doświadczenie
06.08.2007

Z ciekawą inicjatywą wystąpił ks. Rahul, który w ubiegłym roku szkolnym pracował z nami w Jeevodaya. Poprosił mnie, abym podczas dnia skupienia dla młodych ludzi przygotowujących się do wstąpienia do Pallotynów, powiedziała im coś o powołaniu. Pomyślałam, że podzielę się z nimi tym, co sama przeżyłam w moim życiu: Pan Bóg wołał mnie wielokrotnie, bardzo wyraźnie, abym realizowała Jego plan, wskazywał drogę. Na miejscu okazało się, że są przewidziane 2 wykłady. W sobotni wieczór podzieliłam się przemyśleniami na temat podstawowego powołania każdego z nas do realizowania daru, jakim jest nasze człowieczeństwo i odpowiedzialności za „bycie chrześcijaninem”, szczególnie tu, w Indii. W niedzielny ranek dotknęłam tematu szczegółowego powołania do pełnienia zawodu, ról społecznych, podjęcia zobowiązań wypływających z wyboru stanu, drogi życia. Zaledwie dotknęłam, każdy z nas sam wypełnia takie ramy treścią. Było to jednak dla mnie bardzo ciekawe doświadczenie. Młodzi chłopcy modlili się bardzo gorliwie, tacy zwykli, zdyscyplinowani, grzeczni, usłużni – w ich oczach widziałam radość, spokój i szczęście. Piszę o tym, abyście i Wy, Kochani, pomyśleli czasem o przyszłości kościoła katolickiego, jaką są ludzie przygotowujący się do kapłaństwa, również tu, w Indii. (HP)
Sneha czuje się lepiej!
22.07.2007

Stali goście naszej strony znają Snehę z kilku informacji. Przyniesiona z sąsiedztwa do nas dziewczynka miała ogromny krwiak na główce, uszkodzone kości czaszki. Po pierwszym pobycie w szpitalu wiadomo było tylko, że trzeba czekać na wchłonięcie się krwiaka i obserwować rozwój dziecka, żeby móc ocenić stopień uszkodzenia mózgu. Sneha rozwijała się dobrze, po krótkotrwałej niesprawności lewej rączki wydawało się, że nie ma żadnych nieprawidłowości neurologicznych. Kiedy w maju zaczęła chodzić bez pomocy zdarzyło się, że uderzyła główkę w miejscu, gdzie kości czaszki nie osłaniają całkowicie mózgu. Po badaniach diagnostycznych zdecydowaliśmy, że trzeba wykonać operację korekcyjną, gdyż w miejscu słabszej warstwy opony twardej wytworzyła się cysta, która stale dopełniana płynem mózgowo-rdzeniowym rozsuwa uszkodzone kości. Odczekaliśmy najgorętsze dni i 13 lipca zawieźliśmy małą Snehę do szpitala. Operacji dokonał dr Ajay 16 lipca; trwała ponad 3 godz. i była trudna technicznie, opona nieprawidłowo wrastała w uszkodzone kości, dokonano mini-przeszczepów opony twardej i kości w miejscach największych uszkodzeń. Do wczoraj Sneha była na kroplówkach i prawie cały czas śpiąca, miała trochę podwyższoną temperaturę, wymioty, ale od dziś rana jest już znaczna poprawa. Mamy nadzieję odebrać ją ze szpitala w dobrej formie już na początku tego tygodnia. Nad Małą czuwają bezustannie 2 panie, na pewno są już bardzo zmęczone, ale odmówiły mi, gdy proponowałam, że kogoś wyślę na zastępstwo.
Sneha na Chrzcie św. dostała imię Maria Magdalena, dziś więc obchodzi imieniny. Kilkoro mieszkańców właśnie pojechało odwiedzić ją w szpitalu. Proszę pamiętajcie o Małej Dziewczynce w Waszych modlitwach. (HP)
Adopcja Serca

16.07.2007

Wszyscy Ofiarodawcy uczestniczący w akcji Adopcji Serca dostali lub wkrótce dostaną aktualne informacje i zdjęcia swoich podopiecznych. Sekretariat Misyjny pragnie umożliwić bycia w stałym kontakcie opiekunów z Polski i podopiecznych z Jeevodaya, tak aby nasza akcja nie miała jedynie wymiaru wsparcia materialnego, ale umacniała miłość i poczucie wzajemnej przynależności. Dostaliśmy też z Indii zdjęcia i krótkie informacje o 33-ech  nowoprzyjętych mieszkańcach Jeevodaya. Wszystkie osoby oczekujące na Adopcję Serca powinny wkrótce dostać informacje o swoich adoptowanych dzieciach.
Wszystkim, którzy swoją miłością i hojnością wspierają Jeevodaya składamy serdeczne Bóg zapłać. (AS)

więcej: Informacje dla Ofiarodawców

Tydzień modlitw w intencji Indii
9.07.2007

Międzynarodowa organizacja Pomoc Kościołowi w Potrzebie „Kirche in Not” oprócz pomocy materialnej zachęca chrześcijan na świecie do modlitwy za naszych potrzebujących braci w krajach, w których z różnych przyczyn są w trudnej sytuacji. Obecny tydzień jest poświęcony modlitwie za Indie:
Niedziela 08.07. - za władze w Indiach.
Poniedziałek 09.07 - za chrześcijan w kraju.
Wtorek 10.07. -  za wrogów Chrystusa w Indiach. Za fundamentalistów hinduskich i islamskich.
Środa 11.07. - za wzrost gospodarczy kraju, ale nie kosztem biednych i środowiska naturalnego.
Czwartek 12.07. - za kapłanów i pasterzy Kościoła Chrystusowego na ziemi. Niech przewodnicy wiernych podążają za Mistrzem.
Piątek 13.07. - za pokój w regionie.
Sobota 14.07. - o zainteresowanie się organizacji międzynarodowych sytuacją socjalną i medyczną społeczeństwa indyjskiego, by kraj nie nachodziły katastrofy naturalne, jak powodzie, trzęsienia ziemi, Tsunami.

Zapraszam naszych Przyjaciół do włączenia się w ten nurt modlitewny. Więcej informacji o inicjatywie modlitwy na stronie http://www.pkwp.org/strona.php?29778  (AS) 
Nauka wre
07.07.2007

Dzieci wzięły się do nauki bardzo poważnie. Dopiero przed 5 dniami było uroczyste rozpoczęcie roku szkolnego, a już widzę jak późnymi wieczorami pilne studentki ślęczą nad trudniejszymi zadaniami.
Przez ostatnie dni nie miałam chwili na odpoczynek poza kilkoma godzinami snu w nocy. Dlatego teraz dopiero je opisuję.
Przyjęliśmy 33 nowych dzieci, z których dwoje wymaga rozpoczęcia leczenia trądu. Większość dzieci wróciła, aby kontynuować naukę, ale jeszcze 2 lub 3 chorujących podczas wakacji nie dotarło do nas. Odwieźliśmy też 7 starszych (11 i 12 klasa) do internatu w Kuteli oraz 4 nowe adeptki szkoły pielęgniarskiej do Bhilai. Reszta młodzieży jest przyjęta w szkołach wokół Centrum, wszyscy już zaopatrzeni w książki i inne pomoce naukowe, rowery, mundurki szkolne itp.
Uroczysta inauguracja roku szkolnego w kościele odbyła się podczas Mszy św. w poniedziałek 2 lipca. Podczas akademii w auli szkolnej ks. Abraham przekazał prowadzenie szkoły ks. Basilowi, który wrócił do nas po rocznej przerwie, kiedy uzupełniał swoje wykształcenie wymagane do objęcia takiej funkcji.
Zamieściłam wcześniej wiadomość o przyjęciu i śmierci Maleńkiej Dziewczynki, Abhyakumari.
Do pomocy włączyły się 2 panie z Polski – ofiarowały swoje wakacje moim/naszym dzieciom. Powierzyłam im opiekę nad najmłodszymi, ale Joasia prowadzi też regularne lekcje angielskiego dla 5-ga tegorocznych maturzystów, a Małgosia polskiego dla Randhisa, który wybiera się do Polski razem z nimi pod koniec sierpnia.
W dniu wczorajszym uczciliśmy Patronkę naszego kościoła, bł. Marię Teresę Ledóchowską.
I jeszcze jedna ważna wiadomość: zaledwie roczna Sneha (Maria Magdalena) będzie poddana operacji wielkiej cysty opony twardej. To dziecko, przyjęte do nas wkrótce po urodzeniu, miało najprawdopodobniej umyślnie uszkodzoną główkę, kości czaszki rozeszły się i usunięcie cysty może poprawić proces prawidłowego zarastania kości czaszki. Operacja jest zaplanowana na wtorek. Proszę wszystkich w imieniu jej i jej chrzestnej matki, Małgosi, o modlitwę w intencji pomyślnego zakończenia leczenia Snehy. (HP)
Ból i wdzięczność
04.07.2007

Maleńka Abhyakumari ma swoje tycie-tycie miejsce na naszej ziemi, a całą swoją Duszą już chwali Pana.
Przyniesiono ją do Jeevodaya 6 dni temu z pobliskiej wioski Nayakbandha. Była maleńka, ważyła niewiele ponad 1½ kilograma. Otoczyliśmy ją opieką i miłością. Całym sercem pragnęliśmy, aby pozostała z nami. Jednak Pan Bóg zdecydował inaczej. Wczoraj w godzinach wieczornych maleńkie serduszko przestało bić. Wcześniej udzielając Chrztu dałam jej to co miałam najlepszego do ofiarowania.
Dziś przygotowałyśmy jej pudełko tekturowe, oblepiłyśmy krepiną, wysłałyśmy białą szmatką, przykryłam ją jak całunem, na wierzchu był pachnący jaśmin. Santosh (którego pierwsza córeczka umarła zaraz po urodzeniu) przyniósł jej ciałko na cmentarz, swojej córeczki nie widział nigdy, nie był na pogrzebie. W uroczystości celebrowanej przez ks. Basila uczestniczyły 3 dziewczynki z pokoju dzieci i Sita, która się małą opiekowała, Dukalhin dhai, Brigit, Soshan, Martin i 4 Polki. Ayjub i 2 kulisów pomogło zasypać maleńki grób, ja wsypałam pierwsze 3 garście ziemi.
Nasze serca są wypełnione bólem po stracie, ale i wdzięcznością za skarb, który na krótki czas była nam powierzony – a na zawsze już pozostanie w gronie tych, którzy wpatrują się w oblicze Ojca niebieskiego i wstawiają się za nami u dobrego Boga. (HP)
Pracowita końcówka wakacji
25.06.2007

Ks. Abraham wrócił po swoich wojażach w poniedziałek 18 czerwca. Czekali na niego w sposób szczególny tegoroczni absolwenci X klasy. Trzeba podejmować decyzje: kto, gdzie i czego będzie uczył się dalej. Chłopcy przeważnie podejmują naukę w miejscu zamieszkania, dla najzdolniejszych już czekają miejsca w dobrych szkołach. Trzy dziewczynki zostaną w Ośrodku i będą się uczyć w Abhanpurze, trzy wyślemy do internatu w Kuteli, ponieważ tam są na lepszym poziomie przedmioty ścisłe.
Większość dzieci stawi się w Jeevodaya w ostatnich dniach czerwca. Nauka w naszej szkole rozpocznie się 2 lipca. (HP)
LATO
11.06.2007

w Jeevodaya to bardzo wysokie temperatury (w tym roku akurat nie były najwyższy, doszły tylko do 44°C), pustki i cisza. Na ten czas pozostają tu dzieci, które nie mają gdzie pojechać i te, które ze względów zdrowotnych zatrzymuję w Ośrodku. Mamy za to luksus większej ilości czasu dla siebie nawzajem. Po porannych porządkach i podlewaniu roślin możemy się oddać słodkiemu lenistwu, które z konieczności odbywa się w pomieszczeniach chłodzonych wiatrakami. Dzieci lubią telewizję, mają różne filmy do wyboru na płytkach, gry zespołowe, a ja bardzo lubię być wtedy z nimi, obserwować, choć gram w różne te ich cuda słabiutko. Mamy też czas i możliwość wycieczek – w 2 samochody spokojnie można zabrać wszystkie dzieci na raz. Dziś wybieramy się do solar park, gdzie są liczne urządzenia napędzane energią słoneczną, a wieczorem, po zmierzchu pokaz „tańczących fontann”. A pora deszczowa już blisko, jest to więc właściwie ostatnia możliwość. Za 2 tygodnie zacznie się zjazd wychowanków i nowych dzieci. (HP)
Spotkanie i powrót
24.05.2007

Zaskakujące spotkanie miało miejsce w warszawskiej siedzibie Stowarzyszenia Maitri. W dalekiej Polsce, z tymi, którzy w różny sposób wspierają ich potrzebujących pomocy braci w Indii, spotkali się dwaj indyjscy kapłani: ks. Abraham z Jeevodaya i o. Kurian z Puri. Wizyta o. Kuriana w Polsce jest związana z uroczystościami roku o. Mariana Żelazka, na którego miejscu obecnie pracuje. Ruch Solidarności z Ubogimi Trzeciego Świata „Maitri” utrzymuje kontakt i w miarę możliwości wspiera zarówno kolonię trędowatych w Puri jak i Ośrodek Rehabilitacji Trędowatych Jeevodaya.
Ks. Abraham 24. maja, w dalszej części swojej podróży udał się do Niemiec, dokąd otrzymał zaproszenie od swoich współbraci Pallotynów, odwiedzi też naszych dobrodziei we Włoszech i Szwajcarii. (AS)
Polska północna
24.05. 2007

Trasa księdza Abrahama wiodła tym razem na północ naszej Ojczyzny. (Podczas pobytu w 2000 roku odwiedził kilka miast Polski południowej). Najpierw zatrzymaliśmy się w Iławie u p. Basi Rajczyk, która przez wiele lat wspomagała nasz Sekretariat Misyjny. W sobotę 19 maja uczestniczyliśmy w uroczystości pierwszej komunii św., a w niedzielę ks. Abraham mówił o Jeevodaya do mieszkańców parafii św. Wojciecha w Elblągu.
Wielkie wrażenie wywarło też na obydwu stronach spotkanie we wspólnocie narkomanów Cenacolo w Gniezkowie k/ Koszalina. Zarówno chłopcy z Cenacolo jak i przedstawiciele Jeevodaya mieli okazję podzielić się radosnym świadectwem o tym, jak Pan Bóg wyprowadza ludzi z różnego typu mroków do swojej światłości. (AS)
We wspólnocie
19.05.2007

Ojciec Abraham odbył w Polsce kolejną „porcję” spotkań z ludźmi ze środowisk pallotyńskich przybliżając im ideę i warunki życia w Jeevodaya.
Dnia 14 maja o. Abraham zamieszkał we wspólnocie Księży Pallotynów na ul. Skaryszewskiej w Warszawie. Spotykał się tam ze Współbraćmi Pallotynami, a także sprawował Eucharystię w kościele, do którego zaraz po święceniach kapłańskich został skierowany ks. Adam Wiśniewski.
Dnia następnego udał się do Lublina, gdzie również odwiedził wspólnotę pallotyńską. Zwiedził miasto oraz Katolicki Uniwersytet Lubelski a także Pallotyńskie Gimnazjum i Liceum im. Stefana Batorego.
Po powrocie z Lublina w Warszawie spotkał się z dziećmi z Przedszkola Sióstr Pallotynek na warszawskim Zaciszu, z młodzieżą z Pallotyńskiego Gimnazjum i Liceum w Ożarowie Mazowieckim oraz z klerykami Wyższego Seminarium Duchownego Księży Pallotynów w Ołtarzewie.( ks. Jacek Wróbel SAC)
I rocznica śmierci

19.05.2007

Na ten szczególny czas pojechałam do Puri z 3 dorosłych i 5 młodzieży z Jeevodaya, namówiłam też na tę podróż s. Adelę z Bangalore i s. Stefanię z Ramgarh, obie znały o. Mariana. Z Polski przyjechało 14 osób, wśród nich młodszy o rok brat o. Mariana, Wacław. Niezwykle podobny pod każdym względem, wychowywali się właściwie wspólnie aż do ukończenia szkoły w Polsce. Przybyło 6 przedstawicieli polskiego Parlamentu, co było ważne dla miejscowych ludzi. W grupie było też 2 Werbistów i przedstawiciel Maitri z Warszawy. Wieczorem Msza św. koncelebrowana w maleńkiej kaplicy aśramu o. Mariana była bardzo wzruszająca – dla przybyłych po raz pierwszy w to miejsce była jakby spotkaniem z Ojcem.

Następnego dnia, w niedzielę 29. kwietnia, uroczysta celebra w języku oriya w kościele parafialnym, pierwszym dziele o. Mariana, gdy rozpoczął pracę jako proboszcz w Puri. Było kilkunastu księży z abp. Bhubaneshwaru, Raphaelem. A o 5 wieczorem bogaty program obchodów rocznicy śmierci połączonej z 25-leciem szkoły Beatrix na terenie tejże.

W poniedziałek, sam dzień śmierci o. Mariana przed rokiem, Mszę św. poprzedziły refleksje o Jego życiu w pokoju, gdzie mieszkał. Tam też rozpoczęła się liturgia czytań, część zasadnicza już w kaplicy, po drugiej stronie stawu, gdzie doszliśmy procesyjnie, z polskim śpiewem. Przed południem dzieci ze szkoły Beatrix w tym samym miejscu modliły się, śpiewały i tańczyły – wszystko to pięknie przygotowane z pomocą nauczycieli. Po krótkiej przerwie poszliśmy do kolonii, aby i tam uczcić pamięć Ojca. Wzruszający był moment, gdy p. Wacław, po nałożeniu girlandy kwiatów na pomnik o. Mariana przytulił się do Niego... Długo jeszcze chodziliśmy po terenie kolonii i odpowiadałam na mnóstwo pytań polskich uczestników uroczystości, tłumaczyłam wypowiedzi mieszkańców, pokazywałam szczegóły detalicznej troski o. Mariana o swoich podopiecznych.  (HP) [więcej szczegółów w "Wspomnienia"]

Właśnie odzyskałam łączność
18.05.2007

Właśnie odzyskałam łączność telefoniczną, a więc i możliwość odbierania/wysyłania poczty elektronicznej. Gwałtowna, kilkuminutowa wichura zwaliła na terenie Jeevodaya co najmniej 15 dużych drzew i zerwała linię wysokiego napięcia oraz telefoniczną. Przy temperaturze zewnętrznej 35º nocą i do 43ºC w ciągu dnia przeżyliśmy tak 1½ doby. Nowy generator też nie wytrzymał próby czasu i odmówił działania, a więc poza brakiem wiatraków nie mieliśmy też wody. No, ale już po kłopocie, przynajmniej do następnej jakiejś klęski. Pozdrawiam wszystkich serdecznie. Różne ważne informacje zamieszczę w najbliższym czasie. (HP)
Zamach na księdza
17.05.2007

W Indiach usiłowano zastrzelić katolickiego księdza - współbrata ks. Abrahama.
15 maja do gabinetu dyrektora szkoły św. Wincentego Pallottiego w Delhi weszło dwóch młodych ludzi. Oddali strzał z bliskiej odległości. 35-letni ks. George Philip przeżył. Po przewiezieniu do szpitala lekarze usunęli kulę z klatki piersiowej. Ich zdaniem stan pacjenta jest ciężki, ale jego życiu nie zagraża obecnie niebezpieczeństwo. Napad miał najprawdopodobniej podłoże rabunkowe. Poszkodowany jest lubianym duszpasterzem młodzieży.
Ks. Abraham, który był przed 7 laty świadkiem jego święceń - jest bardzo poruszony tą wiadomością; prosi wszystkich o modlitwę o zdrowie dla rannego kapłana. (AS)
Tylko
16.05.2007

dwanaście osób z grona Pomocników Jeevodaya wzięło udział w warszawskim spotkaniu z ks. Abrahamem. Modliliśmy się wspólnie podczas Eucharystii za wszystkich Ofiarodawców z Polski i świata, i za wszystkich mieszkańców Jeevodaya: dzieci i dr Helenę szczególnie.
Ks. Abraham przedstawił obecną sytuację Ośrodka i opowiedział o tym, jak trafił tam przed 10. laty. Wcześniej przez wiele lat pracował z ludnością tubylczą w buszu z dala od współczesnej cywilizacji („…po cukier i sól musiałem udać się pieszo do miasta oddalonego o ok. 50 kilometrów”). Mieszkał, podobnie jak jego podopieczni, w ubogiej najprostszej chacie bez prądu, telefonu; nauczył się lokalnego języka, dzielił ich styl życia. Dziś na terenie, który obchodził pieszo, jest sześć placówek pallotyńskich, oprócz kościołów mieści się szkoła, internat, przychodnia.
Miałam też możliwość podzielenia się planami Sekretariatu Misyjnego Jeevodaya na najbliższy rok. Pragniemy zorganizować III pielgrzymkę Pomocników Jeevodaya na Jasną Górę w tygodniu misyjnym (27-28 października) - mamy nadzieję, że z obecnością dr Heleny Pyz. Trwają także przygotowania do przyjazdu absolwentów Jeevodaya do Polski z możliwością kontynuowania przez nich nauki w naszym kraju. (AS)
Starzy znajomi
12.05.2007

W miłej atmosferze spotkała się grupa osób, które jako wolontariusze albo goście odwiedzili Ośrodek Jeevodaya. Dla wszystkich dużą radością było ponowne spotkanie z ks. Abrahamem i otrzymanie aktualnych informacji o tym, co się dzieje w miejscu, gdzie byli kilka miesięcy, rok, czy kilka lat temu. Okazało się, że mamy dużo wspólnych tematów; z zainteresowaniem obejrzeliśmy zbiory zdjęć i dzieliliśmy się swoimi przeżyciami. Także osoby, które dopiero wybierają się do Jeevodaya uczestniczyły w tych rozmowach z dużym zainteresowaniem. Byliśmy bardzo zadowoleni, że udało się nam połączyć telefonicznie z dr Heleną.
Spotkanie rozpoczęło się uroczystą Mszą św., którą ks. Abraham sprawował w dniu 13 rocznicy swoich święceń kapłańskich. (AS)
Śladami księdza Wiśniewskiego
09.05.2007

Ks. Abraham, na zaproszenie przełożonego prowincji Przemienienia Pańskiego SAC ks. Kazimierza Czulaka, przebywał w Poznaniu. W niedzielę parafia prowadzona przez ks. Pallotynów obchodziła dzień solidarności z trędowatymi. Ks. Proboszcz witając gościa z Indii przypomniał, że Założyciel Jeevodaya – ks. Adam Wiśniewski był związany z Poznaniem i przez kilka lat pracował w miejscowym kościele.
Spotkanie z ks. Abrahamem miało miejsce podczas akademickiej Mszy świętej, po niej zgromadzili się wokół gościa wolontariusze, którzy pracowali w Jeevodaya. Oni też podjęli się roli przewodników po Poznaniu. (AS)
Pomocnicy Jeevodaya

07.05. 2007

W Częstochowie, w Domu Pamięci Prymasa Tysiąclecia odbyło się pierwsze z dwóch spotkań Pomocników Jeevodaya z ks. Abrahamem – dyrektorem Ośrodka Jeevodaya. Rozpoczęliśmy wspólną Eucharystią sprawowaną w języku polskim i angielskim, po niej obecni (około 15 osób) mogli wysłuchać informacji o pracy i najbliższych zamierzeniach Sekretariatu Misyjnego oraz relację Księdza dyrektora dotyczącą aktualnej sytuacji Ośrodka. Bardzo ciekawa dla wszystkich była część, w której mogliśmy podjąć swobodną rozmowę, zadawać pytania, dzielić się spostrzeżeniami. Dla Pomocników uczestniczących w akcji Adopcji Serca ważna była możliwość zadania osobistego pytania o „moją przybraną córkę” lub „syna”. Wysłuchaliśmy też z dużą uwagą osobistego świadectwa ks. Abrahama na temat historii jego powołania i o tym jak przed 10 laty trafił do Jeevodaya. (AS)

Ksiądz Abraham

03.05.2007

Ksiądz Abraham jest w Polsce. Wczoraj w godzinach wieczornych wylądował na lotnisku Okęcie. Podróż choć długa i męcząca przebiegła sprawnie i bez komplikacji. Dzień Królowej Polski - 3 Maja uczcił wraz ze wspólnotą Instytutu Prymasa Wyszyńskiego, modląc się o pomyślność naszej Ojczyzny, za wszystkich Polaków, aby byli godni nazywać się Królestwem Maryi i aby dawali światu wzór tego, co to znaczy „wziąć Ją do siebie”. Okazją do bliższego zapoznania się z historią i duchem Polski była wizyta w muzeum Powstania Warszawskiego. Jutro wyrusza w drogę do Częstochowy, gdzie w sobotę spotka się z grupą Pomocników Jeevodaya. (AS)

Podróże

01.05.2007

W ostatnich dniach komunikacja między Ośrodkiem Jeevodaya i Sekretariatem Misyjnym była nieco utrudniona. Najpierw ukradziono kabel telefoniczny doprowadzający sygnał do Jeevodaya (niemożliwość odebrania maila przez dr Helenę na miejscu). Potem wyruszyliśmy wszyscy w podróż: pisząca te słowa wyjeżdżała do Wiecznego Miasta, a dr Helena z grupą pracowników i dzieci do Puri na uroczystości pierwszej rocznicy śmierci ojca Mariana Żelazka. Dziś ks. Abraham wyruszył w drogę do Polski, a ekipa mieszkańców wraca do Jeevodaya (ok. 18-to godzinna podróż pociągiem). Jutro w godzinach wieczornych oczekujemy ks. Abrahama w Warszawie.
Mam też nadzieję, że niektórzy spośród Państwa wybiorą się w podróż do Częstochowy - 5 maja lub do Warszawy - 13 maja na spotkania z dyrektorem Jeevodaya. Czekamy też na relację z uroczystości w Puri, w których wzięła udział m.in. delegacja polskich parlamentarzystów.

Przy okazji przepraszam za literówkę w ogłoszeniu dla wolontariuszy - spotkanie będzie oczywiście przy ulicy Marsa ( a nie Masa).  (AS)

Nowa mieszkanka
20.04.2007

Purnima dziś przed północą powinna opuścić dom rodzinny i z nowo poślubionym małżonkiem przyjechać do nas. Od 3 dni trwały przygotowania do ślubu Birendry, naszego mieszkańca, nieznacznie okaleczonego przez trąd. Nie ma rodziny. Zarabiał jako rykszarz na wynajętym sprzęcie dopóki wrzód nogi nie uniemożliwił mu tego. U nas nauczył się szewstwa, ale jest młody i sprawny, pracuje, gdzie akurat jest potrzeba. Tu rolę przybranych rodziców pełnią Goutam i Sita, ale przygotowania w tradycji hinduistycznej objęły prawie wszystkich mieszkańców. Są w tym elementy zabawy, ale wszystkich rytuałów trzeba dopełnić dla szczęścia przyszłej pary. Wielokrotnego nacierania ciała przyprawą do mięs (haldi) dokonały nasze zamężne kobiety, symboliczny udział miały też niezamężne dziewczęta. Teraz pięknie wystrojony Birendra pojechał w licznej asyście do Raipuru, gdzie będą dokonane obrzędy zaślubin w świątyni. Po życzeniach i obdarzaniu przez rodzinę panny młodej, wspólnym posiłku wsiądą ponownie do wynajętego autobusu i zapewne późną nocą dotrą do Jeevodaya. Dalszy ciąg uroczystości, tym razem ze strony pana młodego, będzie tutaj jutro po południu. Tym razem dary od nas i uczta dla wszystkich obecnych zakończą zaślubiny. Mam nadzieję, że wszystko przebiegnie bez zakłóceń, a młoda para będzie żyła długo i szczęśliwie. (HP)

Nowy mieszkaniec
17.04.2007

Wczoraj o godz. 17 w Raipurze przyszedł na świat dawno oczekiwany męski potomek w rodzinie Goutama i Sity. Chłopiec waży 3,200 – jak na tutejsze standardy dużo, jest zdrowy, z zapałem pije pokarm Mamy. Za tydzień będzie uroczystość nadania imienia, na razie to jest tylko Guddu, Bhai etc.
Sita tym razem nie poczekała na mnie, byłam w przychodni w Kuteli. Pierwszą córeczkę odbierałam w tym samym szpitalu sióstr, drugą – w samochodzie, w drodze do tego miejsca. (HP)
Pożegnanie Elżbiety

09.04.2007

Po wielu latach zmagań z chorobą nowotworową w Wielki Piątek 2007 r. odeszła do Pana Elżbieta Krukowska, nasza Dobrodziejka, pierwsza, która wspomogła konkretne, osierocone dziecko w Jeevodaya. W ten sposób narodziła się inicjatywa pomocy przez adopcję serca. Była współzałożycielką i wieloletnią Prezeską Towarzystwa Przyjaciół Trędowatych z siedzibą w Krakowie.
Jej wspaniałe życie, Jej czyny pójdą za Nią. Pamiętajmy w naszych modlitwach o Jej bliskich, o synach – Marcinie w Polsce i Józefie w Indii. (HP) 
O p. Elżbiecie Krukowskiej w zakładce "Jeevodaya Wspomnienia"

Gloria Medicinae
27.03.2007

Otrzymaliśmy wiadomość, że dr Helena Pyz zostanie odznaczona najwyższym odznaczeniem Polskiego Towarzystwa Lekarskiego, Medalem Gloria Medicinae decyzją Kapituły tegoż Medalu z dnia 16 marca 2007 roku.
Dr Helena została wyróżniona tym Medalem wraz z innymi 9 wybitnymi lekarzami, a rozdanie tego odznaczenia odbędzie się 26 października 2007 r. w Łazienkach Królewskich w Warszawie. (AS)
POWRÓT
17.03.2007

Ks. Abraham wrócił dziś ze szpitala. Operujący lekarz był zadowolony ze swojej pracy, ale zabieg w narkozie trwał prawie 4 godz. Przebieg pooperacyjny jest bez zakłóceń, ale ksiądz nie może zbyt intensywnie się ruszać, chodzenie sprawia mu ból. Jeszcze cały tydzień ma zalecone łóżko. Ufamy, że rekonwalescencja będzie szybka. Dzieci na razie nie mogą go odwiedzać, ale modlą się wiernie o szybki powrót do zdrowia. (HP)
SZPITAL
12.03.2007

Ks. Abraham, Dyrektor Jeevodaya, spędzi dziś pierwszą w swoim życiu noc w szpitalu jako pacjent. Jest to czas przygotowania, jutro, 13 marca, zostanie poddany operacji brzusznej techniką laparoskopii. Dla nas wszystkich to niespodziewane przeżycie, a dla samego Chorego na pewno niełatwe. Prosimy o otoczenie Go modlitwą jutro i podczas rekonwalescencji. Jak Państwo wiecie pod koniec kwietnia wybiera się do Polski, powinien powrócić do zdrowia i sił. (HP)
Holi

07.03.2007

Święto wiosny, radości i kolorów, obchodzone przy pełni księżyca. Zaczęliśmy w sobotę spaleniem stosu zgromadzonego drewna jako symboliki wiosennych porządków, które powinny obejmować całego człowieka. A w niedzielę rano, tylko na godzinę z powodu bliskości egzaminów, było pozwolenie na zabawę kolorami. Trzeba przyznać, że była ona w pełni wykorzystana przez nasze dzieci i nie mniej przez dorosłych. Dzieciom wystarczy dać hasło, a szaleństwom kres położył dopiero zegar. Kąpiel i pranie wszystkiego zabarwionego kolorowymi proszkami i płynami zajęło kolejną godzinę, ale chyba wszyscy byli zadowoleni, nie wyłączając tych, którzy początkowo nie mieli zamiaru brać udziału w zabawie. Tylko moje sandałki już nigdy nie odzyskają swojego poprzedniego koloru...
Przez 2 dni nie miałam łącza internetowego, stąd opóźnienie powyższej informacji, a wszyscy cierpliwi dostaną odpowiedzi na swoje maile w najbliższym czasie. (HP)

Ważne dni
01.03.2007

Nasi najstarsi wychowankowie dziś rozpoczęli egzaminy maturalne. Klasa XII zdawała język hindi. Podczas porannej Mszy św. modliliśmy się o światło Ducha św. dla wszystkich. W Abhanpurze zdaje dwoje, w Durgu troje, w Kuteli i Raipurze po czworo uczniów. Następny egzamin z angielskiego będzie za tydzień.
Jutro zaczną też egzaminy tzw. małej matury studenci naszej X klasy – dziesięć dziewcząt i dziesięciu chłopców.
Jest to wielkie przeżycie dla całej wspólnoty. Abiturienci proszą zawsze o błogosławieństwo i modlitwę. Wszystkim życzymy jak najlepszych wyników. (HP)
Rakh Budh
21.02.2007

czyli Środa Popielcowa rozpoczęła okres Wielkiego Postu w Jeevodaya. Wczoraj dziewczynki spaliły w ognisku przed kościołem palmy poświęcone w niedzielę palmową. Na dzisiejszą uroczystość do świątyni stawili się wszyscy mieszkańcy Ośrodka - katolicy i hinduiści, łącznie z małymi dziećmi. Ojciec Rahul i dr Helena naznaczyli popiołem zmieszanym z wodą święconą znak krzyża na czołach wszystkich dzieci i dorosłych mieszkańców. Po południu dzieci zbiorą się przy stacjach drogi krzyżowej, aby rozważać tajemnice męki i śmierci Jezusa Chrystusa. Ten cierpiący Bóg jest naprawdę bliski wszystkim naszym Podopiecznym.
Znów trzeba było tego roku pomalować stacje drogi krzyżowej, gdyż dzieci pomazały błotem postaci rzymskich żołnierzy i wszystkich „złych” uczestników męki Pana Jezusa. (AS)
Wizyta
19.02.2007

W ostatnich dniach odwiedzili Jeevodaya dwaj księża z Polski: Ks. Andrzej Gałka, rektor kościoła św. Marcina w Warszawie i Krajowy Duszpasterz Niewidomych w Polce oraz ks. Walenty Szymański dziekan z Elbląga. Jeevodaya było dla nich kolejnym, po Bangalore i Kotagiri, miejscem spotkania z działalnością misyjną i socjalną Polaków w Indii. Dwa pierwsze ośrodki o nazwie Jyothi Seva (służba światłu) prowadzą Siostry Franciszkanki Służebnice Krzyża, które od 18 lat zajmują się opieką nad niewidomymi dziećmi i przygotowaniem ich do samodzielnego życia.
Z Jeevodaya udaliśmy się wspólnie do Puri, aby odwiedzić miejsce działalności o. Mariana Żelazka i kontynuować rozmowy na temat współpracy w dziedzinie opieki nad chorymi na trąd. (AS)
POGRZEB

07.02.2007

5 lutego pożegnaliśmy naszego brata Dasrathi. Jego ostatnia droga jest wyrazem dialogu między chrześcijaństwem a hinduizmem.
Przez 2 tygodnie Dasrathi był w szpitalu w Raipurze, najbliżsi znaleźli go rankiem nieprzytomnego na podłodze w jego pokoiku. Wylew krwi do mózgu i paraliż prawej połowy ciała spowodował też niemożność mówienia po odzyskaniu przytomności. Opieka w szpitalach indyjskich to poza fachowymi zabiegami opieka rodziny: to oni myją, przebierają, karmią, przynoszą leki z apteki i zanoszą materiał do badania do laboratorium. Pacjent nie jest przyjmowany do szpitala bez rodziny.
Dasrathi miał u nas syna, synową i 8 wnucząt, ale 2 najstarszych uczy się poza Ośrodkiem. Opiekę nad nim w szpitalu sprawował syn i na zmianę 2 naszych współpracowników. Po okresie intensywnego leczenia trzeba już było tylko czekać na wchłonięcie się krwiaka przed podjęciem następnych kroków rehabilitacji ruchowej. Dasrathi prosił na różne sposoby o zabranie go do domu. Miał okaleczenia spowodowane trądem, był już starszy wiekiem, w szpitalu zrobiła się odleżyna – zabraliśmy go do domu, gdzie ma samodzielny pokoik i wszystkich bliskich wokół ku pomocy. Chyba był świadom nikłej szansy na wyzdrowienie. Jego stan ogólny pogorszył się w niedzielę wieczorem, miał zaburzenia oddychania i krążenia. Nie pocieszam sztucznie pacjentów ani rodzin, zaleciłam, co było dostępne u nas, ale wszyscy wiedzieliśmy, że to początek umierania. Dasrathi zgasł spokojnie w poniedziałek przed południem, pogrzebaliśmy go na naszym cmentarzu przed zachodem słońca. Czekaliśmy z pogrzebem na najstarszego wnuka i innych członków rodziny z pobliskiego Raipuru. Oni dokonali koniecznych, przepisanych tradycją, gestów rytualnych, okryli ciało przepisową ilością warstw materiału, ksiądz odprawił katolickie obrzędy pogrzebowe w domu i na cmentarzu. W procesji na cmentarz wzięli udział wszyscy mieszkańcy Jeevodaya i przyjezdni, w drodze odmawialiśmy różaniec. Nad grobem Dastarthi króluje krzyż jak nad grobami wszystkich innych tu spoczywających. W 5 dni po pogrzebie zjadą się wszyscy, którzy byli z nim związani do Jeevodaya i zostaną dopełnione obrzędy hindu, religii, której wyznawcą był Zmarły. W trosce o jego przyszłą szczęśliwość członkowie rodziny dokonają ablucji, mężczyźni zgolą głowy na znak żałoby, kobiety przygotują posiłek dla wszystkich, którzy zechcą przyjechać i wziąć udział w tych obchodach. My wszyscy, hinduiści, muzułmanie i chrześcijanie razem pożegnamy Dastrahi, który był przez długie lata pudziari w kolonii dla trędowatych, tzn. składał ofiary w świątyni w imieniu mieszkańców. (HP)

OBOPÓLNA RADOŚĆ
02.02.2007

Wielką radością jest dla mnie, że mogę po raz piąty gościć w Jeevodaya. Po ponad roku od mojej poprzedniej wizyty dzieci podrosły, zmężniały; przybyła nowa gromada maluchów. W domu kobiet zamieszkało kilka nowych mieszkanek, a odeszły do Pana Surekha, chrzestna córka dr Heleny i Dasoda, która przyjęła chrzest przed wielu laty w obliczu śmierci, ale dożyła późnej starości. O. Abraham od maja ubiegłego roku ma nowego pomocnika ks. Rahula, o którym czytałam w mailach. Z dr Heleną spotkałam się w Delhi, gdzie uczestniczyła w spotkaniu zorganizowanym przez Ambasadora RP z okazji wizyty polskich gości na konferencji ku czci Mahatmy Ghandiego. Gościem honorowym bankietu był Lech Wałęsa. Złożyłyśmy też wizytę Sekretarzowi Nuncjusza Apostolskiego w Indii księdzu Tomaszowi Grysie. (AS)
Modlitwa Pomocników Jeevodaya

28.01.07

Zgodnie z zapowiedzią w Światowym Dniu Chorych na Trąd odbyło się w Warszawie spotkanie Przyjaciół Jeevodaya.

Po Mszy świętej sprawowanej w intencji chorych na trąd i ich przyjaciół przez ks. Jerzego Limanówkę z Sekretariatu Misyjnego Księży Pallotynów ciekawy wykład o Kościele w Azji i dialogu międzyreligijnym wygłosił prof. Eugeniusz Sakowicz z UKSW i KUL. Omawiając dokument Ecclesia in Asia przypomniał, za Janem Pawłem II, że Jezus i Jego ziemska Matka byli Azjatami. (Cały tekst wykładu będzie wkrótce dostępny na naszej stronie internetowej).

W drugiej części spotkania była możliwość swobodnej rozmowy i m.in. wymiany doświadczeń z pobytów w Indii. Obejrzeliśmy też wspólnie zasoby niniejszej strony internetowej i omówiliśmy możliwości współpracy.

Szkoda tylko, że dość nieliczna grupa Pomocników Jeevodaya zechciała być w tym momencie razem z nami. (AS)

wystawa o Jeevodaya w APS

23.01.2007

„Wolontariat w krainie kadzideł i kolorów, biedy i podziałów kastowych- Indie 2006". To tytuł wystawy zdjęć, zorganizowanej na terenie Akademii Pedagogiki Specjalnej przez jedną ze studentek Zuzannę Gajowniczek. Zuzia była w tym roku przez 2,5 miesiąca wolontariuszką w Jeevodaya. Chciałam podzielić się swoimi doświadczeniami, stąd pomysł na wystawę – napisała autorka. Wystawa zakończyła się 20 stycznia br. (AS)

Nowa strona

21.01.2007

Prezentujemy Państwu zapowiadaną nową wersję strony http://www.jeevodaya.org/. Mamy nadzieję, że znajdą Państwo tu dużo ciekawych dla siebie informacji o Ośrodku jak i sprawach z nim związanych. Dodaliśmy też krótkie informacje o Jeevodaya w innych językach, aby idea i wiedza o tym „świcie życia” mogła docierać do jak największej grupy odbiorców. Kluczem do wyboru były już nawiązane kontakty z osobami mówiącymi w danym języku lub z Polakami mieszkającymi w kraju, gdzie się nim mówi.

Nie wszystkie zakładki w dniu uruchomienia serwisu działają, inne wymagają jeszcze rozbudowy. Mamy nadzieję, że strona będzie rozwijała się dynamicznie, a Państwo zechcą uczestniczyć twórczo w jej budowie. Dla sprawnego poruszania się po serwisie dodaliśmy wyszukiwarkę, która pozwoli dotrzeć do informacji na temat interesującej kwestii. Osoby zainteresowane systematycznym otrzymywaniem informacji zapraszamy do wpisu swojego adresu e-mail do bazy automatycznie wysyłającej informacje o zmianach na stronie. Wszystkie propozycje i uwagi prosimy kierować na adres e-mail: biuro@jeevodaya.org  (AS)
 

Zaproszenie
03.01.2007

Wszystkich WOLONTARIUSZY, którzy pracowali w Jeevodaya, OSOBY WSPÓŁPRACUJĄCE z Sekretariatem Misyjnym Jeevodaya, oraz tych, którzy CHCIELIBY taką współpracę podjąć - zapraszam na bożonarodzeniowe spotkanie:
13 stycznia 2007 r., g. 15. 00, Warszawa, ul. Młodnicka 34
W programie świąteczne spotkanie w gronie przyjaciół, uzgodnienia dotyczące możliwości współpracy z Sekretariatem Jeevodaya, Msza święta. Proszę o wcześniejsze potwierdzenie udziału w spotkaniu. (AS)
© 2007 Jeevodaya
Projekt & cms: www.zaler.pl
Instytut Prymasa Wyszyńskiego
Sekretariat Misyjny Jeevodaya

ul. Młodnicka 34, 04-239 Warszawa
PLN 16 1020 1097 0000 7102 0004 8736
EUR 74 1020 1097 0000 7302 0124 1082