Szukaj:
Menu
AKTUALNOŚCI
„Jeevodaya naszym domem”
VIII Pielgrzymka Pomocników i Przyjaciół Jeevodaya na Jasną Górę
Oni są moi, a ja jestem ich

Helena Pyz w 1Piętrze...

 

Newsletter

Jeśli życzą sobie Państwo otrzymywać zawiadomienia o nowościach w serwisie i informacje związane z naszą działalnością – proszę dopisać adres e-mail do bazy.

Sonauram Mandavi

Sonauram Mandavi urodził się w wiosce, w dżungli Bastaru, jako jedyne żyjące dziecko biednej rodziny. Datę urodzenia wpisano mu po latach, gdy trzeba było wyrobić dokumenty - 20 kwietnia 1968 roku. Ojca pamięta z opowiadań babci, która zajęła się nim po śmierci mamy, gdy miał ok. 6 lat. Ale i babcia, choć wryła się w pamięć wnuka, nie zajmowała się nim długo. Po jej śmierci zamieszkał z wujem. Wkrótce ujawniły się u niego objawy nieznanej na tamtym terenie choroby. W poszukiwaniu pomocy wuj zawiózł go do ośrodka dla chorych na trąd, prowadzonego przez protestantów, stamtąd skierowano ich do Jeevodaya.

Kiedy zjawił się w Jeevodaya 14 maja 1984 roku w dość niecodziennym stroju, wychudzony, w bardzo zaawansowanym stadium choroby, ks. Adam przyjął go natychmiast i otoczył iście ojcowską troską. Sonau wspomina ten czas jako pierwsze objawienie MIŁOŚCI, której w swoim dzieciństwie nie doznał wiele. W Indiach ludzie inaczej wyrażają swoje uczucia.

Wszystko dla niego było nowe, nieznane. Pierwszy raz w życiu widział urządzenia elektryczne, ale również pociąg czy traktor. Był zbyt słaby i chory, ale także "za stary", żeby rozpocząć naukę w szkole, nie znał przecież nawet języka hindi, mówił tylko w dialekcie mundai. Za to okazał się niezwykle uzdolniony manualnie. Ciekawiło go wszystko, chodził za każdym pracownikiem po kolei i poznawał różne rodzaje pracy. Dzisiaj tego rodzaju przyuczanie do zawodu wprost od mistrzów zapomniane gdzie indziej, w Indiach jest wciąż powszechne. Sonau obecnie wykonuje najbardziej skomplikowane prace elektryczne, mechaniczne, hydrauliczne, zna się na rolnictwie i hodowli zwierząt, przede wszystkim jest świetnym kierowcą. Jeśli z czymkolwiek w tych dziedzinach pojawia się kłopot, można zwrócić się do niego - jak pomyśli, to na pewno znajdzie rozwiązanie. Ukończył prowadzony w Ośrodku kurs dla analfabetów, nauczył się alfabetu dewanagri, w którym zapisuje się język hindi oraz liczb i odtąd daje sobie radę również ze słowem pisanym. Nie można go już zbyt łatwo oszukać np. na stacji benzynowej czy w sklepie.

W 1998 r. poprosił o pobłogosławienie jego związku małżeńskiego, przyjął chrzest św. wraz z narzeczoną, Indrą. Mają dwóch uroczych synów: Johna Marię (12 lat) i Yacuba Ayusha (4 lata).

Sonau gościł w Polsce w czerwcu 2009 roku. Po powrocie do Indii rozpoczął budowę własnego domu. Dzięki pomocy Sekretariatu, swojej pracowitości i zaradności zbudował miejsce do godziwej egzystencji dla swoich synów i w przyszłości ich rodzin. Niedawno przeprowadził się tam ze swoją rodziną. Pomimo zmiany mieszkaniowej, nadal pozostaje przyjacielem i członkiem społeczności Jeevodaya, służąc Ośrodkowi.

To bardzo otwarty człowiek. Wiele rzeczy ciekawi go i umie wyciągnąć trafne wnioski z obserwacji. Dlatego nieznajomość języków nie jest dla niego przeszkodą w poznawaniu świata i ludzi. Jest bardzo wrażliwy: nie rozumiejąc języka polskiego czy angielskiego niejednokrotnie z tonu głosu potrafi wyczuć, jakie są nastroje wśród osób rozmawiających w jego obecności. Mieszkańcy Jeevodaya cenią go za jego prawość, jest też autorytetem i podporą w trudnych sprawach, a jeśli trzeba, potrafi upomnieć również swoich bardziej wykształconych przyjaciół.

 

© 2007 Jeevodaya
Projekt & cms: www.zaler.pl
Instytut Prymasa Wyszyńskiego
Sekretariat Misyjny Jeevodaya

ul. Młodnicka 34, 04-239 Warszawa
PLN 16 1020 1097 0000 7102 0004 8736
EUR 74 1020 1097 0000 7302 0124 1082