|
Ks.
Abraham Thylammanal urodził się 14.1.1948 w stanie Kerala.
Ma 6 rodzeństwa,
matka jego Anna w 2006 roku obchodziła 83 urodziny i choć ma już ograniczone możliwości poruszania się gorliwie modli się za syna kapłana.
Kerala,
skąd pochodzi ks.
Abraham to stan na południowym zachodzie Indii,
który szczyci się starą tradycją chrześcijaństwa zapoczątkowanego według podania przez św.
Tomasza Apostoła.
Na tym obszarze ok.
20 % mieszkańców to chrześcijanie rożnych wyznań,
w tym ok.
12 % stanowią katolicy obrządku rzymskokatolickiego,
sylomalabarskiego i syromalankarskiego.
W 1967 roku wstąpił do stawiającego w tamtym czasie w pierwsze kroki na ziemi Indyjskiej Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego (księża Pallotyni).
Odbył nowicjat w Raipurze i złożył śluby jako brat zakonny.
W czasie pobytu w nowicjacie poznał ks.
Adam Wiśniewskiego,
założyciela Jeevodaya,
który służył swoim współbraciom jako lekarz i spowiednik.
W Jeevodaya i w Raipurze zetknął się z problemem ludzi dotkniętych trądem,
marginalnym już w okolicach,
z których pochodzi.
Jako brat został skierowany do pracy pośród ludności plemiennej (adivasi).
Przez 10 lat mieszkał w bardzo ubogich i oddalonych od cywilizacji wsiach na terenie dżungli.
Zajmował się zarówno katechizacją jak i uprawą roli (której uczył tubylczą ludność) oraz budową kościoła.
Ukończył roczny kurs piekarnictwa,
a następnie uczył pieczenia i gotowania w szkole zawodowej dla chłopców w Raipurze.
W tym okresie ponownie spotkał się już z chorym i umierającym ks.
Adamem Wiśniewskim.
Pamięta,
że przy jakimś spotkaniu ks.
Adam prosił,
aby Pallotyni nie pozostawili bez opieki prowadzonego przez niego Ośrodka Jeevodaya.
W 1991 roku podjął dalsze studia teologiczne i po 3 latach w 1994 r.
(w wieku 46 lat) został wyświęcony na księdza.
Jako kapłan powrócił do parafii w dżungli,
w której pracował jako brat zakonny.
W 1996 roku dr Helena (upoważniona przez Zarząd Jeevodaya) podjęła rozmowy z Pallotynami,
na temat objęcia troską duszpasterską Ośrodka.
Po stronie Pallotynów była wola przyjęcia tej propozycji,
jednak jeśli któryś z księży podejmie się tej misji dobrowolnie.
Ks.
Abraham taką propozycję przyjął i 16.6.1997 r.
przybył do Ośrodka,
którym miał odtąd kierować.
Jest dobrym organizatorem.
Podczas jego kadencji udało się uzyskać prawa państwowe dla szkoły (o które bezskutecznie mogli by zabiegać obcokrajowcy),
którą z 8 klasowej przekształcono w placówkę 10 klasową.
Wybudował nowy internat dla dziewcząt,
zmodernizował kuchnię,
dom dla starszych i chorych kobiet i liczne pomieszczenia gospodarcze,
gdzie hoduje się krowy,
świnie,
króliki,
przepiórki itp.
W ogrodzie,
który jest jego chlubą,
rosną liczne krzewy i drzewa,
w tym wiele gatunków bananów i roślin nie uprawianych w tym rejonie Indii.
Ks.
Abraham stara się o to,
by uczniowie z Jeevodaya mogli kontynuować naukę.
Wyszukuje szkoły i placówki,
w których absolwenci Jeevodaya mogą zdobyć konkretny,
przydatny w życiu zawód.
Choć bywa dość ostry i czasem dzieci lub stali mieszkańcy Ośrodka obawiają się jego reakcji na jakąś wiadomość,
to jest sprawiedliwy,
umie też przyznać rację innym,
jeśli jego pierwsza reakcja nie była słuszna.
Ściśle współpracuje z dr Heleną i wszystkie poważniejsze decyzje konsultuje z nią,
dzieląc z nią troskę o chryzmat Ośrodka,
wychowanie jego mieszkańców i wszystkie sprawy bytowe.
|