|
Poznałyśmy się korespondencyjnie.
Znalazłam książkę tłumaczoną przez Nią z niemieckiego – autobiografię Ruth Pfau,
od wielu lat pracującej w pakistańskich leprozoriach – którą przysłała do Jeevodaya.
Była zachowana koperta z Jej adresem...
Spotkałyśmy się podczas mojego najbliższego urlopu w Polsce.
Już 2 lata wcześniej wraz z jezuitą o.
Czesławem Drążkiem zainicjowała powstanie Towarzystwa Przyjaciół Trędowatych z siedzibą w Krakowie.
W luźnej rozmowie o warunkach mojej pracy padło pytanie o sposoby pomocy.
Wymieniłam kilka możliwych w tamtym czasie,
rozważałyśmy możliwość indywidualnego wspomagania sierot mieszkających w Jeevodaya.
Potem rozszerzyliśmy to jako ideę pomocy Ośrodkowi poprzez adopcję serca.
Osobiście podjęła się opieki duchowej i materialnej Józefa,
który miał wówczas 4 latka i nikogo bliskiego na świecie.
Od bardzo dawna wiedział,
że ma Mamę i brata,
Marcina,
w Polsce.
Zawsze choćby krótka kartka do niego na różne okazje,
jak była możliwość jakiś drobiazg podawała do Indii.
Od wielu lat walczyła z rakiem.
Kolejne nawroty były dla nas w Jeevodaya,
a dla mnie i Józefa szczególnie,
mobilizacją do gorącej modlitwy o siły dla Niej.
Ostatni raz widziałyśmy się w roku 2000.
Zorganizowała wówczas spotkanie na KUL-u,
gościła w swoim domu wraz z ks.
Abrahamem.
W Wielki Piątek 2007 Józef został osierocony po raz drugi.
Zaraz po oktawie wielkanocnej zostanie odprawiona Msza św.
o wieczną radość dla Elżbiety Krukowskiej.
Pomyślałam,
że będzie to Msza dziękczynna za jej życie,
za to wszystko,
co zrobiła również dla nas.
Dla mnie osobiście...
Helena Pyz
|