Szukaj:
Menu
AKTUALNOŚCI
26 sierpnia 100. rocznica urodzin
założycielki Misjonarek Miłości – bł. Matki Teresy z Kalkuty.
Kolejna rocznica
Minęły 23 lata od śmierci ks. dr Adama Wiśniewskiego SAC
ZAPROSZENIA

Warsztaty Misyjne dla katechetów
Azja bliższa niż myślisz
1-3 października 2010 r.

Newsletter

Jeśli życzą sobie Państwo otrzymywać zawiadomienia o nowościach w serwisie i informacje związane z naszą działalnością – proszę dopisać adres e-mail do bazy.

I rocznica śmierci o. Mariana
Postanowiłam zabrać na tę uroczystość kilka osób – tych, którzy inaczej takiej okazji nie mają, moje dzieci, które mają wakacje, ale nigdzie nie wyjeżdżają. Pobyt, nawet krótki nad nieznaną „wielką wodą” jest wyjątkową atrakcją. Ale i poznanie innego rodzaju pracy na rzecz osób dotkniętych trądem też jest ważne dla moich współpracowników. Namówiłam na tę podróż s. Adelę z Bangalore, gdzie pracuje z ociemniałymi, ponieważ w tym czasie wybierała się na krótko do nas i s. Stefanię z Ramgarh, która organizuje pomoc dla trędowatych; obie znały o. Mariana.
Podróż ok. 20-to godz. do Puri zaczęła się w piątek 27.4 i była wygodna, choć dostaliśmy miejsca do leżenia z listy oczekujących, a więc trochę rozrzucone po różnych wagonach. Na miejsce dojechaliśmy wynajętym jeepem, który zabrał też moje „dzieci” na wycieczkę do Konarku w poniedziałek. Natomiast nie przyjechał, mimo umowy, żeby nas zabrać na stację we wtorek, ale na szczęście przygoda ze spóźnieniem się ok. 15 min na pociąg powrotny skończyła się dobrze – niezwykle życzliwy kierownik ruchu zatrzymał dla mnie pociąg na prośbę moich dzieci, które dobiegły wcześniej.
W sobotę czekaliśmy z lunchem na gości z Polski. Przyjechało 14 osób, wśród nich młodszy o rok brat o. Mariana, Wacław. Niezwykle podobny pod każdym względem, wychowywali się właściwie wspólnie aż do ukończenia szkoły w Polsce. Przybyło 6 przedstawicieli polskiego Parlamentu, co było ważne dla miejscowych ludzi. Jakiekolwiek okazanie zainteresowania, życzliwości, gesty przyjaźni pomagają naszym trędowatym odczuwać, że misja o. Mariana trwa. W grupie było też 2 Werbistów i przedstawiciel Maitri z Warszawy. Wieczorem Msza św. koncelebrowana w maleńkiej kaplicy aśramu o. Mariana była bardzo wzruszająca – dla przybyłych po raz pierwszy w to miejsce była jakby spotkaniem z Nim.
Następnego dnia, w niedzielę 29. kwietnia, uroczysta celebra w języku oriya w kościele parafialnym, pierwszym dziele o. Mariana, gdy rozpoczął pracę jako proboszcz w Puri. Było kilkunastu księży z abp. Bhubaneshwaru, Raphaelem. A o 5 wieczorem bogaty program obchodów rocznicy śmierci połączonej z 25-leciem szkoły Beatrix na terenie tejże. Szkoła integracyjna dla dzieci z kolonii trędowatych i innych z okolicy istnieje dzięki sponsorom z Belgii. Modlitwa przedstawicieli różnych religii przeplatana występami dzieci, wspomnieniami, przemówieniami to piękne uhonorowanie Człowieka, który na rzecz dialogu międzyreligijnego swoją postawą pomocy każdemu zrobił więcej niż organizacje międzynarodowe.
W poniedziałek, dzień śmierci o. Mariana przed rokiem, Mszę św. poprzedziły refleksje o Jego życiu w pokoju, gdzie mieszkał. Tam też rozpoczęła się liturgia czytań, część zasadnicza już w kaplicy, po drugiej stronie stawu, gdzie doszliśmy procesyjnie, ze śpiewem. Przed południem dzieci ze szkoły Beatrix w tym samym miejscu modliły się, śpiewały i tańczyły – wszystko to pięknie przygotowane z pomocą nauczycieli. Po krótkiej przerwie poszliśmy do kolonii, aby i tam uczcić pamięć Ojca. W tym roku święto, w którego obchodach brał udział o. Marian przed rokiem i tam zakończyło się Jego ziemskie pielgrzymowanie, przypadło 20 kwietnia. Dlatego w to samo święto, już przed 10 dniami, mieszkańcy kolonii odsłonili ufundowany przez siebie pomnik Ojca naturalnej wielkości przed wejściem do szpitala. Wzruszający był moment, gdy p. Wacław, po nałożeniu girlandy kwiatów na pomnik przytulił się do pomnika... Długo jeszcze chodziliśmy po terenie kolonii i odpowiadałam na mnóstwo pytań polskich uczestników uroczystości, tłumaczyłam wypowiedzi mieszkańców, pokazywałam szczegóły detalicznej troski o. Mariana o swoich podopiecznych.
Jeszcze długo w nocy snuliśmy refleksje z uroczystości w polskim gronie. A następnego dnia po Mszy św. dziękczynnej pożegnałam się ze wszystkimi i z pewnymi przeciwnościami losu wyruszyliśmy w drogę powrotną do domu.
19.5.07 H.Pyz
© 2007 Jeevodaya
Projekt & cms: www.zaler.pl
Instytut Prymasa Wyszyńskiego
Sekretariat Misyjny Jeevodaya

ul. Młodnicka 34, 04-239 Warszawa
PLN 16 1020 1097 0000 7102 0004 8736
EUR 74 1020 1097 0000 7302 0124 1082